Esej o sztuce czystej

[minim] Abstract I / abstract series Painting,
11.8 H x 11.8 W x 0.8 in
Dominika Fedko-Wójs
Poland

Sztuka Czysta

„Jak kwiat wyrasta z danej rośliny, tak naturalnie powinno powstawać dzieło sztuki z człowieka” (s. 44). Czysta Forma jest konstrukcją jakości stanowiącą jedność w wielości. Poszukiwaniem metafizycznego pierwiastka w sztuce. Poszukiwaniem jedności w czystych jakościowo elementach – barwach zapełniających ograniczone przestrzenie. Podjęłam próbę poszukiwań, a efekty moich zmagań załączam jako reprodukcje na końcu tego rozważania. Praca nad obrazem musi być wysiłkiem, bo tylko zupełne wciągnięcie całego człowieka w proces twórczości daje wielkie dzieła. Artysta musi oddać się cały. Obrazy Czystej Sztuki tworzy się próbując znaleźć harmonię, odnaleźć spokój w chaosie, odnaleźć wyjście z problemu, zrozumieć coś w czymś pozornie niezrozumiałym, stworzyć coś pozornie nielogicznego, a mimo swojej nieokreśloności kryteriów logicznie pięknego. „Dzieło sztuki musi powstać (…) z samych najistotniejszych bebechów danego indywiduum, a w wyniku swoim musi być jak najbardziej wolne od tej właśnie „bebechowatości”.” (s. 42). Czasem wolność, czyli białe płótno bez kontekstu i bez z góry postawionego tematu jaki ma się na nim znaleźć, okazywały się dużą barierą. Jak pisał Witkacy jeśli artysta przystępując do tworzenia nie zostanie przytłoczony przez podważający jego pierwotną koncepcję intelekt, wtedy powinien tworzyć dzieła pierwszorzędne.
„Trzeba osiągnąć jedność w wielości, bez względu na rodzaj i sposób osiągnięcia tej jedności” (s. 16). Rozważając teorię Czystej Formy Witkacego odważnie stwierdzam: doznałam uczucia metafizycznego tworząc te obrazy. „(…) o ile artysta prawdziwie jest zadowolony ze swojej pracy i ma czyste artystyczne sumienie, nie ma szczęśliwszego od niego człowieka” (s. 35). Zapewne przez brak doświadczenia i jeszcze zbyt skąpe zaplecze malarskie, moje próby okażą się prymitywnym postrzeganiem obrazu. „Wszystko zależy od proporcji danych elementów danego artysty” (s. 39).
Po korekcie prowadzącego pracownię, który sugerował pewne zmiany, nie mogłam ich dokonać. Nadal snułam się na pograniczu tego co już osiągnęłam. Dla jednego obraz będzie jeszcze zbyt realistyczny, kiedy dla drugiego jest już abstrakcją. „Nas obchodzi jedynie to, co jest Czystą Formą, której by nie stworzyli – tej, a nie innej właśnie – gdyby nie byli takimi właśnie, a nie innymi ludźmi” (s. 65). Witkacy pisał „(na malarstwie) znają się wszyscy, prócz samych artystów, których pierwszy lepszy ma prawo z apodyktyczną pewnością uczyć, jakimi nie są i jakimi być powinni. Szkoda, że sztuka nie jest sferą tak zamkniętą, jak np. teoria równań różniczkowych (…)” (s. 31). Zablokowana na obraz, nie widzę go z dystansu, jestem zamknięta w swoim przekonaniu o słuszności tego co robię. Czy to jest w ogóle twórczość? Twórczość powinna wykraczać poza to co jest znane, a upór i ograniczenie jest w tym przeszkodą. „Dla prawdziwego artysty bowiem nie ma utartej drogi, on jest zawsze na bezdrożach (…)” (s. 42). Ograniczenie przeczuciem o słuszności działania nad dziełem jest siłą. „Siła ta, nie znająca litości, to konieczność powiedzenia drugim istotom w formie Piękna o potworności samotnego istnienia w nieskończonym wszechświecie.” (s. 43). Artysta musi się oddać sztuce cały i mieć świadomość, że będzie musiał przekroczyć bezpieczną strefę komfortu – wtedy być może będzie twórczy. Według Witkacego „dobry rysunek jest wtedy w obrazie, kiedy artysta, który go stworzył, jest zadowolony i ma czyste sumienie” (s. 120).  Witkacy więc sytuuje artystyczny instynkt i artystyczne sumienie bardzo wysoko.


Czysta Forma jest wtedy właśnie kiedy artysta uważa, że osiągnął Czystą Formę i niekoniecznie potrafi to wyjaśnić, bo jak mówił Witkacy tym powinni zająć się krytycy. „Warunkiem głębokiego, estetycznego zadowolenia jest niemożność pojęciowego zdania sobie sprawy, dlaczego dana kombinacja jakości jest jednością”. Kiedy inni ludzie narzucają swoje rozwiązania artystyczna intuicja jest podważana. Nie można wyjaśnić dlaczego ten obraz wygląda tak, a nie inaczej, bo nie trzeba tego umieć, według powyższej zasady Witkacego. „Iluż jest i było artystów, którzy nie wiedzieli, co tworzyli, nie mając pojęciowej formy dla opisania na innej drodze wyniku swojej pracy lub przyczyn jej powstania, kryjących się w tajemniczych gąszczach najgłębszej ich istoty” (s. 41). Ktoś kto podejmuje się malarstwa Czystej Formy ma dużą odwagę, pewność siebie, ale i wrażliwość. Artyści próbują analizować swoje dzieła jednak często wskutek niedokładnej analizy procesów nieświadomych w zasadzie, a także wskutek niedokształcenia ich wypowiedzi okazują się mylne. Takie próby wyjaśnienia dlaczego i jak coś zostało zrobione nie mają zbyt wiele wspólnego z obiektywną konstrukcją Czystej Formy. Gdyby dało się Sztukę wytłumaczyć w jakiś inny sposób niż przez nią samą, nie byłoby Sztuki. (s. 41)


 Artystyczna intuicja podpowiada czy udało się osiągnąć Czystą Formę. Czysta intuicja. Witkacy mówi, że „musimy odróżnić w kompozycji formy główne, poboczne, szczegóły obu tych form i tło z jego szczegółami” (s. 49). Definiowanie tych form ma za zadanie ułatwienie zrozumienia dzieła sztuki przez odbiorcę? Ma on za zadanie scałkować daną wielość? W sztuce nie powinno się szukać zrozumienia, ale odczuwania. To odczuwanie jest istotą Sztuki. Witkacy uważa, że artysta musi odbiorcy tak pokazać Sztukę, aby mógł ją zrozumieć, gdzie przy bardzo skomplikowanych konstrukcjach to zrozumienie może być różne. Definiowanie elementów Czystej Formy jest zbędne, a wręcz mylące. Czy tworząc Witkacy zadawał sobie trud i myślał, to będzie tłem, a tamto będzie formą główną? To dzieje się samo, tego się nie tłumaczy. W trakcie tworzenia się tego nie definiuje, czy zatem powinno się to definiować później?


Czy porzucenie trójwymiaru w obrazie jest słuszne? „Z takiego to płaskiego pola widzenia zdaje sprawę malarz (artysta), tworząc na niej wielość płaskich form, ujętych w nierozerwalną całość. Poczucie trzeciego wymiaru możemy mieć na obrazie jedynie w formie asocjacji z wrażeniami świata zewnętrznego i może ono być osiągnięte jedynie przez złudzenia perspektywy, światłocienia i perspektywy powietrznej” (s. 49). Skoro jesteśmy istotami ludzkimi i nasze oczy widzą w trójwymiarze, w jakim celu zabrania się w obrazie malować wymiar? Dlaczego ma być płaski? Co z rzeźbami, których nierozerwalną częścią jest światłocień? Jesteśmy ludźmi i mamy takie, a nie inne predyspozycje i wszyscy Ci, którzy malują mają zdolność widzenia przestrzeni. „(…) historyczne cztery jabłka na serwecie Cezanne’a i batalistyczne obrazy Paola Ucello (…), które będą dobrymi obrazami, ale nie przez naturalność przedstawienia przedmiotów, logikę światłocienia, imitację ruchu i wyraz twarzy, tylko przez to, że formy rozpatrywane jako takie, niezależnie od tego, na ile przypominają wypukłe przedmioty lub nie, stanowić będą jedność same dla siebie” (s. 50-51). „Może zajść wypadek, że dany artysta dla stworzenia kompozycji płaskiej może się posługiwać Czystą Formą w przestrzeni trójwymiarowej” (s. 53). Czy więc to, że się trójwymiarowości zabrania jest słuszne? Formy ujęte w przestrzeni w relacjach między sobą też mogą osiągnąć Czystą Formę. Witkacy pisze „nawet używając wypukłości jako czegoś pomocniczego, można wbrew swoim teoriom, stworzyć rzeczy w istocie płaskie” (s. 51).
Czy istnieje szansa na wywołanie w kimś innym oprócz artysty uczucia metafizycznego odpowiadającego uczuciu metafizycznemu jakie doznał artysta, patrząc na swój obraz? Zbliżam się powoli do tego co jest  najbardziej nurtujące. Witkacy twierdził, że „artysta musi stworzyć taki obraz, abyśmy my odbiorcy mogli tą jedność w wielości zrozumieć tak jak on tego pragnął” (s. 28). Jeśli artysta kreuje obraz tak, żeby był odebrany jako ta sama jedność w wielości dla innej osoby, to nie jest w zgodzie ze sobą. Nie jest to wtedy Czysta Sztuka, ale kreacja, projektowanie obrazu tak, aby był odczytany przez kogoś innego. Jeśli coś stylizujemy albo tworzymy po to, żeby ktoś inny to zrozumiał, wtedy stajemy się projektantami dla odbiorcy. Witkacy mówił, że „znawcy sztuki znają tylko logikę uczuć, oświetlenia, prawdę istniejącego świata i tym mierzą obrazy” (s. 25). Czy więc powinno się stylizować obraz tak, aby był zrozumiały dla innego człowieka? Istotą Sztuki nie jest zrozumienie. Witkacy pisał „Jeśli ktoś nie rozumiejący Czystej Formy w obrazach np. włoskich prymitywów, ujrzy obraz Picassa i będzie szukał tam przedmiotów, musi zbałwanieć albo uznać wszystkie nowe formy za blagę” (s. 31).


Dochodzę do sedna sprawy, a więc do pytania o sens tworzenia dzieła Czystej Sztuki. Skoro jest niewielka szansa, żeby odbiorca odczuł tak intensywne uczucie metafizyczne jak artysta to po co tworzyć takie dzieła? Bez odbiorcy nie ma sztuki. Myślę, że u Witkacego to był właśnie problem i stąd wzięło się stwierdzenie, że artysta musi dać odczuć to samo odbiorcy. To jest trudne, jeśli nie niemożliwe, zwłaszcza w epoce ignorantów, w jakiej żyjemy. Witkacy mówi „patrząc na ich obrazy jest się tak samo poza życiem i śmiercią, poza szczęściem i nieszczęściem, w oderwanym świecie absolutnego piękna” (s. 196). Odbiorca nie zazna takiego silnego uczucia metafizycznego dziełem Czystej Formy jak artysta, jednak coś odczuje. Warto chociaż próbować stworzyć pretekst do odczuwania. Dzisiaj coraz trudniej o osoby, które odczuwają Sztukę. Nie pozbawia to jednak sensu tworzenia Czystej Sztuki, bo według definicji Witkacego „Dobry obraz to obraz, który choćby w jednym człowieku obudzi metafizyczne uczucie przez swoją Czystą Formę.” (s. 125). Sam autor – artysta jest jak wiadomo odbiorcą dzieła i nadaje sens jego istnieniu. Mamy więc tragiczną sytuację sztuki, którą niewielu rozumie i pozostaje ona wielką zagadką artysty. Czy jest więc sens tworzenia dzieł Czystej Formy? Idealnej odpowiedzi na to pytanie nie ma, natomiast jako podsumowanie i pokazanie, że Czysta Sztuka nie potrzebuje zapewnienia o sensie jej tworzenia niech będzie cytat Witkacego: „nie ma zmarnowanych talentów, źle wychowanych geniuszów, są tylko wielcy artyści albo ich nie ma. O ile ktoś ma artystyczne sumienie, talent i dość silne metafizyczne uczucia, które dają mu intuicję takiego, a nie innego życia, tylko uderzenie twardego przedmiotu w głowę może go zniszczyć naprawdę” (s. 199-200).


Opracowanie na podstawie pozycji „Nowe formy w malarstwie” Stanisława Ignacego Witkiewicza, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2002.

+There are no comments

Add yours